UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na dalsze działanie strony w obecnej konfiguracji.

Rozumiem
Read and compare professional hosting reviews and choose the best hosting company for your business.

Nasi maratończycy w Toruniu

Utworzono: 07 listopad 2013
Redakcja

sekcja-biegowa-aks-polonia27 października odbył się XXXI maraton w Toruniu. Do zmagań stanęło około 800 biegaczy, którzy o godzinie 10 wystartowali spod pomnika Mikołaja Kopernika na staromiejskim rynku Torunia. Wśród nich znaleźli się dwaj nasi reprezentanci - Kami i Piotrek. Oto ich relacje:

Kamil: "Początkowo trasa wiodła przez starówkę, by po chwili skierować biegaczy na drogę wylotową w kierunku gminy Łubianka. Wbrew temu co o trasie można było przeczytać na stronie organizatora, do pokonania było kilka podbiegów, niektóre całkiem poważne. W drugiej części dystansu oprócz silnie wiejącego wiatru (rozległe, otwarte tereny), biegacze musieli się zmierzyć z mocno padającym deszczem. Okoliczności te spowodowały, że wielu spośród uczestników musiało odłożyć na przyszłość plan pokonania życiówki.
XXXI maraton w Toruniu wygrał Polak – Kamil Sieracki z Inowrocławia, pokonując trasę w czasie 2:27:08. Ja, reprezentując AKS Polonia Warszawa, pokonałem dystans w czasie 3:56:34, z czego nie mogę być zadowolony."

Piotrek: "Start w XXXI Maratonie Toruńskim był dla mnie debiutem na królewskim dystansie. Początkowo planowałem pobiec we wrześniu w Warszawie, jednak ze względu na rozliczne niesprzyjające okoliczności nie zdążyłem z przygotowaniami. Nie chciałem odkładać startu na wiosnę, dlatego Toruń był w moim przypadku jedynym możliwym wyborem - bieg odbywał się prawie miesiąc po Maratonie Warszawskim i reszcie podobnych zawodów w Polsce.

Do Torunia jechałem pełen obaw, czy podałam ponadczterdziestodwukilometrowej trasie. Na treningu przecież nie przebiegłem wcześniej jednorazowo więcej niż 30 kilometrów. Krytycznie oceniając swoje możliwości, rozpocząłem bieg za „zającem", który prowadził na czas 4:00. Podążanie w ciżbie ludzi szybko zaczęło powodować jednak u mnie spory dyskomfort. Co i rusz wpadałem na kogoś, bądź też potykałem się o czyjeś nogi. Dotarcie do stanowiska z napojami i przekąskami na trasie też nastręczało sporego problemu, bo wytrącało z tempa biegu. To ostatnie spowodowało, że tuż przed 15 kilometrem wykonałem małą ucieczkę do przodu. Uczucie wolności spowodowane uzyskaną w ten sposób przestrzenią spowodowało, że postanowiłem już nie czekać na grupę i kontynuować bieg własnym tempem. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo na odcinku około 27 kilometrów udało mi się nadrobić w stosunku do swojego „zająca" ponad 15 minut. Linię mety ostatecznie przekroczyłem z czasem 3:44:51.

Choć na trasie na szczęście nie zderzyłem się z mityczną „ścianą", to jednak nie obyło się bez kryzysu. Ten dał o sobie znać w okolicach 35 kilometra, kiedy zacząłem czuć coraz większą słabość w nogach i sukcesywnie zwalniać. Dało o sobie znać niedostateczne przepracowanie okresu przygotowawczego, w postaci odpuszczonych niekiedy treningów biegowych i całkowitego pominięcia ćwiczeń siłowych. Z marazmu wytrącił mnie dopiero krzyk znanego maratończyka amatora Wojciecha Staszewskiego, informujący, że „łamię" czas 3:45. To spowodowało, że zdobyłem się jeszcze na ostatni wysiłek i ostatnie kilkaset metrów finiszu na bieżni Stadionu Miejskiego przemierzyłem niemalże sprintem.

Na koniec pragnę pozdrowić w tym miejscu starszego pana, który zagadnął mnie na Cmentarzu św. Jerzego, przez który przypadło mi wracać po zakończonym biegu ze Stadionu Miejskiego do hostelu na starówce. Okazał się dziennikarzem sportowym i ucięliśmy sobie miłą pogawędkę na temat sportu w Toruniu i naszej Polonii. Dobro tej ostatniej okazało się leżeć na sercu mojemu interlokutorowi tak bardzo, że dopędził mnie jeszcze później na rowerze, by życzyć „Czarnym Koszulom" rychłego powrotu do ekstraklasy."

Kamil

 Kamil na trasie Maratonu

   meta

 Piotrek i Kamil na mecie!

 

 

Share
Free Joomla Template created by College Jacke