UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na dalsze działanie strony w obecnej konfiguracji.

Rozumiem
Read and compare professional hosting reviews and choose the best hosting company for your business.

Budapeszt sportowo-turystycznie

Utworzono: 06 listopad 2013
AMI

Budapeszt to piękne miasto, ale zwiedzić go z perspektywy biegu maratońskiego to sprawa istnie cudna. A fakt, że pierwszy raz w życiu przyszło mi pokonać na piechotę dystans 42 kilometrów i 195 metrów, dodawało szczypty pikanterii. Wyruszyłem więc w miasto z kilkoma tysiącami oszołomów z całego świata, aby sprawdzić jak to jest przebyć te kilka kilometrów i do tego w niezwykle urokliwych okolicznościach przyrody.

Mój zegarek już na pierwszych kilometrach wskazywał, że zdecydowanie rekordu świata to ja tego dnia nie pobiję. Połówka dystansu to potwierdziła, ale nie miałem szumnie przepowiadanego przez wszystkich zjazdu i do mety udało mi się dotrzeć z pękającym z radości sercem. Twarz wskazywała podobno na inny stan ducha, ale naprawdę: radość z ukończenia (bo o zrobieniu wyniku ciężko w mym przypadku mówić) była bezkresna. Zwłaszcza, że pięć tygodni poprzedzających maraton to naprawianie zmęczonego organizmu i człapanie po osiedlu. Ważne, że to koniec sezonu i nareszcie mogłem sobie pozwolić, bez zbędnych wyrzutów sumienia, na niezdrowe jadło i napoje, które sportowcom nie przystają :)

Ciężko byłoby mi się radować bez obecnej na trasie i wspierającej mnie Szanownej Małżonki oraz dbającego o mój stan ducha Kolegi Moryca :) Bo wsparcie na zawodach (przed, w trakcie i po) od najbliższych to rzecz pierwszorzędna i najwspanialsza. I za to dziękuję wszystkim tym, którym się chciało sterczeć po kilka godzin na trasach wszystkich wyścigów tego sezonu, w upale, deszczu i mrozach. To Wy tworzycie atmosferę !!!

Nigdy nie podejrzewałem, że będę miał coś wspólnego z bieganiem, a tym bardziej z maratonem (już planuję kolejne), czy z półmaratonami. Unikałem biegania całe życie, a przed trenerem chowałem się po krzaczorach i innych dających schronienie elementach przyrody i infrastruktury miejskiej. Satysfakcja jednak z ukończenia wyścigów, poprawiania życiówek i dawania radości bliskim z tego co się robi, to esencja sportu amatorskiego, polecam każdemu :)

28. Spar Budapest International Marathon
13.10.2013
2080 - Janusz Lew-Mirski - POL - AKS Polonia Warszawa - 4636 - F5/465 - 04:23:45

lew

Share
Free Joomla Template created by College Jacke