UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na dalsze działanie strony w obecnej konfiguracji.

Rozumiem
Read and compare professional hosting reviews and choose the best hosting company for your business.

„Mój pierwszy triathlon” - czyli relacja Pawła z Iron Triathlon Malbork '2013 (+fotorelacja)

Utworzono: 11 czerwiec 2013
AMI

83Dla dwóch zawodników AKSu, Torpeda i Lwa, zawody na dystansie 1/4 Iron Mana w Malborku były drugimi na tej trasie, po zeszłorocznym debiucie. Zobaczmy jak wyglądał tegoroczny Triathlon w Malborku widziany oczami absolutnego debiutanta w tej dyscyplinie...

 „Mój pierwszy triathlon” - tak nazywa się książeczka, na którą trafiłem kiedyś na półce księgarni. Wziąłem do ręki, kupiłem i.. rzuciłem gdzieś w kąt. W międzyczasie przytrafiła mi się kontuzja piłkarska, która na długo wyeliminowała mnie z wszelkich sportów. Gdzieś na etapie rehabilitacji zgadało się z ortopedą, że dobrą formą ruchu jest pływanie, z tym, że pływanie żabką jest wykluczone, bo nie służy kolanom. Czyli trzeba się nauczyć kraula. No dobra. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, jak się jest trzydziestoparoletnim bykiem. Ale w końcu jakoś poszło. Może nie jest to piękny kraul, na pewno nie najszybszy, ale grunt że okazał się w ogóle wykonalny! A skoro tak, to może by tak podejść do tego Triathlonu..

Z półrocznym wyprzedzeniem wypatrzyłem sobie zawody na dystansie 1/4 Iron Mana w Malborku. Termin 2 czerwca dawał ponad pięć miesięcy na przygotowanie. No i wsiąkłem, cholera.. Trening triatlonowy ma to do siebie, że jest bardzo urozmaicony. Trening biegowy, rowerowy (zimą zastąpiony przez Spinning – bardzo polecam!), pływacki, a do tego trochę ćwiczeń siłowych, wzmacniających plus rozciąganie. Ciężko się nudzić! A poza tym to naprawdę jest fajne, wciągające i, jakby nie patrzeć, przekładające się na formę, zdrowie i dobre samopoczucie zajęcie. A przy tym, przy rozsądnym rozłożeniu zajęć (trzeba sobie dać czas na regenerację!), ryzyko kontuzji nie jest tak wielkie jak w na przykład grach zespołowych (ile to się już słyszało o kontuzjach w czasie gry w piłkę na hali..).

Czas leciał nieubłaganie i nagle okazało się, że Malbork już za 2 tygodnie! A woda w Nogacie, na którym rozgrywa się odcinek pływacki, ma temperaturę 15 stopni i nie ma szans, żeby popłynąć bez odpowiedniej pianki. Rzutem na taśmę udało się piankę dobrać, spakować rower i milion innych szpargałów i ruszyć na pierwsze w życiu zawody triatlonowe!

Dzień przed zawodami, w sobotę, spotykam się w Malborku z dwójką doświadczonych triatlonistów w barwach AKSu, czyli Torpedem i Lwem, którzy swoją przygodę z triathlonem zaczęli dokładnie rok wcześniej w tym samym miejscu i mają już za sobą kilka ładnych startów w sezonie 2012 i jeden w 2013, w Olsztynie.

Bierzemy udział w objeździe trasy rowerowej, której jedna pętla liczy sobie ponad 20 km. Jedziemy my i ponad pięćdziesięciu innych zapaleńców. Na parkingu nad Nogatem rozstawiane są już stojaki w strefie zmian, reklamy sponsorów, barierki. Wyczuwa się lekkie napięcie w powietrzu, jak to przed zawodami :) .

Według wszelkich reguł sztuki, w tym momencie, czyli na 14 godzin przed zawodami, powinniśmy opychać się węglowodanami w postaci najlepiej makaronu. Niestety krzyżacki gród nie miał zbyt wiele do zaoferowania w tym temacie, dość powiedzieć, że do dwóch lokali nie zostaliśmy wpuszczeni (w jednym odbywało się polskie wesele, w drugim biesiadowali turyści z b. NRD, a impreza miała charakter zamknięty, czyli „Nur fur Deutsche”). Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy lokal w stylu „karaoke unplugged” na świeżym powietrzu, gdzie pośród śpiewów o sokołach, stepie szerokim i klubie Puls, pożywiliśmy się kiełbaskami z grilla i udaliśmy czym prędzej na jakże ważny przed zawodami spoczynek.

Niedzielny poranek przywitał startujących fajną, bezwietrzną pogodą z temperaturą ok. 22 stopni. W strefie zmian ruch jak w ulu – na starcie stawiło się ponad 500 zawodników! Teraz jest ważny moment, kiedy trzeba sprawdzić wszystkie drobiazgi, czy rower w porządku, czy buty do roweru i biegania są gotowe, czy numery startowe na swoim miejscu.. Jestem trochę oszołomiony tym całym rozgorączkowanym tłumem, ale udaje się wszystko ogarnąć. Jeszcze tylko łyk wody, wizyta w Toi Toiu i można zakładać piankę.

Wejście do wody ponad pół tysiąca zawodników zajmuje dobrze ponad kwadrans. Przechodzą mnie ciary po grzbiecie. Co ja robię na środku rzeki? A po lewej stronie mury potężnego krzyżackiego zamku. Chyba pomyliłem adres ;).

W końcu wszyscy zajmują pozycję startową pod kładką dla pieszych na Nogacie, mija południe i START! Tego momentu bałem się najbardziej. Start pływania określany jest często mianem „pralki” ze względu na kocioł jaki powstaje, gdy setki pływaków zaczynają płynąć kraulem. Moje osobiste wrażenie było takie, że start przypomina trochę okres godowy żab. W mętnych wodach Nogatu niewiele widać i co chwilę się okazywało, że albo ja na kogoś wpływam, albo ktoś siedzi mi niemalże na plecach. Zupełnie jak te żaby w stawie.. W połowie trasy skojarzenie miałem inne. Pomyślałem sobie, że tak musiał wyglądać desant aliantów w Normandii. Z każdym metrem, dookoła robiło się luźniej, część zawodników z kraula przeszła do dostojnego płynięcia żabką, część podniosła rękę do góry, prosząc o wciągnięcie na łódkę.. Po nawrocie na bojce zdałem sobie sprawę, że do tej pory płynąłem pod prąd! Lekki, ale jednak prąd! Czyli teraz będzie już łatwiej! Niestety trochę zaszwankowała nawigacja i za powrotną bojką wyrzuciło mnie niepotrzebnie w lewo w stronę brzegu i zacząłem twarzą orać po liściach nenufarów.. Na pewno nie przełożyło się to na dobry czas, bo zamiast płynąć środkiem Nogatu z minimalnym prądem, to prułem przez stojącą wodę. Ale jednak do celu!

Wyskoczyłem z wody po 24 minutach i ze zdumieniem zobaczyłem, że w wodzie za moimi plecami roi się jeszcze od zielonych czepków! Czyli nie jestem ostatni! To niespodziewane spostrzeżenie dało mi potężnego kopa, dodatkowo poprawionego widokiem dziesiątków rowerów stojących jeszcze w strefie zmian. Nie jest źle! Myślałem, że z moim pokracznym pływaniem będę na szarym końcu.

Teraz w strefie zmian T1 chwila skupienia na ściągnięcie pianki i zmianę stroju. Sekcyjny strój triatlonowy (tzw. Tri-suit) prezentuje się zacnie i jest bardzo praktyczny (nie trzeba go zmieniać i tracić czasu, tylko ma się go na sobie przez całe zawody). Na głowę okulary i kask (obowiązkowo!), na plecy numer startowy na gumce i już lecę na start odcinka rowerowego. 3 minuty w strefie zmian. Przyzwoicie!

Następne 45 kilometrów na rowerze to najprzyjemniejsza część trasy. Prowadziła ona równymi jak stół asfaltowymi szosami pomiędzy wioskami na Żuławach. Przed domy wylegli miejscowi kibice i było naprawdę sympatycznie. Na trasie pilnowałem się bardzo, żeby nie jechać za blisko innych zawodników, ponieważ jazda „na kole” jest zakazana i może grozić dyskwalifikacją. Godzina i dwadzieścia dwie minuty i koniec wycieczki rowerowej.

Wskakuję do strefy zmian T2, zostawiam rower, zmieniam buty na biegowe, czapka na głowę (zrobiło się gorąco!) i czas na 10-kimometrowy bieg.

Pierwsze dwa kilometry to masakra. Złapała mnie kolka, korciła myśl, żeby przejść do marszu... Na szczęście w międzyczasie (biegliśmy dwie 5-kilometrowe pętle) minął mnie Lew, a za chwilę Torped i pomyślałem sobie, że nie mogę być cienkim Bolkiem i się poddać skoro chłopaki biegną!

Na każdym punkcie z wodą wylewałem na siebie po dwa kubki, co dało fajny, odświeżający efekt i w końcu zaczęło mi się dobrze biec. Przez chwilę podpiąłem się pod Macieja Dowbora, który mnie właśnie zdublował na bieganiu (niech mu będzie), potem przez dłuższą chwilę biegłem z panią posłanką (dawniej kickbokserką) Iwoną Guzowską. Ale najmilej wspominam krótką gadkę z Anglikiem, który na odcinku kolarskim zaliczył nieprzyjemne spotkanie z asfaltem i kontynuował wyścig z pościeranym fatalnie bokiem. Ale cisnął do końca, za co go podziwiam!

Ostatni odcinek biegu to kładka nad Nogatem, zakręt w prawo i META! Czas 2:46:42 dał mi miejsce 271. w generalce, czyli tuż za połową stawki. Jak na gościa, który rok temu chodził o kulach i zdychał po przepłynięciu 25 metrów kraulem, to jestem z siebie mega dumny.

Udało mi się skończyć o 5 minut szybciej, niż rok temu Torpedowi w jego pierwszych zawodach na tej samej trasie. Z kolei Torped poprawił wynik z zeszłego roku o 21 minut!

Ale i tak z całej trójki najlepiej pocisnął Lew na swoim kosmicznym rowerze i z jeszcze bardziej kosmicznym pływaniem, z łącznym czasem 2:27:39 i miejscem w pierwszej setce! Szacun!

Za metą jestem mega szczęśliwy. Okazuje się, że jak się chce, to można! Na przykład przestać bać się wody i przepłynąć ten kilometr.. Dookoła pełno uśmiechniętych i szczęśliwych ludzi, jak na przykład dziewczyna, która jechała trasę na rowerze górskim (Można? Można!) kończy po ponad trzech i pół godzinie, a na mecie czeka na nią i wyściskuje ponad piątka znajomych.

Teraz czas na rytualną kąpiel w Nogacie dla ochłody (już bez pianki!), regeneracyjny posiłek, kufel złocistego zimnego napoju i masaż kończyn zapewniony przez sponsora zawodów. Jest pięknie!

Tak naprawdę to zawody są trochę w nagrodę, a to co najważniejsze, to Twoje codzienne treningi, wkładany wysiłek i frajda ze spotykanych po drodze ludzi. I jest to po prostu wielka radocha :) . Czego każdemu życzę! Ja już nie mogę się doczekać następnych zawodów i zmierzenia z dłuższą trasą. Torpedzie i Lwie – dzięki za opiekę i towarzystwo. Ami, Aniu i Wiko – dzięki za doping! Do zobaczenia na kolejnych startach!

Miejsce w Klasyfikacji Generalnej

Imię
 i nazwisko

Pływanie 1. zmiana Rower 2. zmiana Bieg Wynik
95 Janusz Lew-Mirski 00:15:39 00:03:02 01:13:24 00:01:32 00:54:02 02:27:39
188 Tomasz Panufnik 00:20:03 00:03:14 01:21:10 00:01:06 00:52:56 02:38:29
271 Paweł Motel 00:24:14 00:03:21 01:22:55 00:01:16 00:54:56 02:46:42

 

Tekst: Paweł Motel, fot. AMI

M-ce Klas. Generalna

Nazwisko i Imię

Pływanie

1. zmiana

Rower

2. zmiana

Bieg

Wynik

95

Janusz Lew-Mirski

00:15:39

00:03:02

01:13:24

00:01:32

00:54:02

02:27:39

188

Tomasz Panufnik

00:20:03

00:03:14

01:21:10

00:01:06

00:52:56

02:38:29

271

Paweł Motel

00:24:14

00:03:21

01:22:55

00:01:16

00:54:56

02:46:42

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-priority:99; mso-style-qformat:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin-top:0cm; mso-para-margin-right:0cm; mso-para-margin-bottom:10.0pt; mso-para-margin-left:0cm; line-height:115%; mso-pagination:widow-orphan; font-size:11.0pt; font-family:"Calibri","sans-serif"; mso-ascii-font-family:Calibri; mso-ascii-theme-font:minor-latin; mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-theme-font:minor-fareast; mso-hansi-font-family:Calibri; mso-hansi-theme-font:minor-latin;}
Share
Free Joomla Template created by College Jacke