UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na dalsze działanie strony w obecnej konfiguracji.

Rozumiem
Read and compare professional hosting reviews and choose the best hosting company for your business.

Pokonać piekło... Razy trzy.

Utworzono: 18 listopad 2018
Darek Tyszka

Darek Tyszka | Instagram Piekło bo piecze jak diabli. Cała prawda o Piekle Czantorii to widok ludzi, którzy dotarli do mety po ponad kilometrowym, miejscami prawie pionowym podejściu pod wyciągiem narciarskim, tu nie trzeba mówić nic więcej. Niezależnie od pokonanego dystansu, a są trzy, w rozmowach tych, którzy ukończyli (w przypadku dystansu ultra kończy tylko ok. 50% startujących) przebija się ból i swoiste niedowierzanie jak bardzo może być ciężko, nawet dla tych, którzy robią to już kolejny raz.

Najdłuższy dystans z początku na ultrasach nie robi wrażenia (tylko 63 km), dopóki nie nałoży się go na profil trasy, sumę przewyższeń (prawie 6000) i stopień nachylenia podejść i zbiegów, który miejscami przekracza 30%.

Po stromych podejściach są strome zbiegi pokryte w wielu miejscach grubą warstwą liści i luźnymi kamieniami. Ciągnie Cię w dół, a Ty nigdy nie masz pewności jak zachowa się podłoże i czy utrzymasz się na nogach. Piecze od samego początku, w górę płuca, w dół nogi.

mapa statyczna 930x1024

Na pierwszym okrążeniu, tuż przed punktem na Poniwcu padła mi czołówka (siadł akumulator) i musiałem ratować się backupowymi bateriami. Skutek był taki, że przez większość nocy (start jest o godz 24:00) biegłem poniekąd po omacku, mocno się asekurując, co odczuły dobitnie moje nogi. Były już zniszczone w połowie drugiej pętli.

46458642 1936295409795059 3867150508498092032 n

Po drugim kółku piecze tak bardzo, że właśnie w tym momencie wielu stwierdza, że ma dość i rzuca kijami.

Wychodząc na trzecie okrążenie robi się to ze świadomością, że nie jest to sprawdzian wytrzymałości wysiłkowej tylko odporności na ból. I gdy w końcu uda Ci się przebrnąć te 3x5 podejść docierasz to punktu, gdzie zaczyna się dobijające podejście do mety, które (dosłownie) zapiera dech w piersiach. Z każdym kolejnym krokiem powtarzasz sobie w myślach, na jedną nogę "ja pierd*", na drugą "kur*".

Gdy zaczynałem bawić się w bieganie po górach wydawało mi się, że tych którzy mijają mnie na zabiegach nie boli lub boli mniej. Teraz wiem, że wszystkich boli tak samo, a szybkość w tym sporcie zaczyna się od oswojenia z bólem. Poza tym, w tym roku pogoda dopisała, co prawda było mroźno, ale sucho i bezchmurnie. Super widoki na nocną panoramę Beskidów i zimowy już nieboskłon.

W tym roku piekło mnie prawie godzinę krócej!

46441747 497344560749848 3003864126406524928 n

Share
Free Joomla Template created by College Jacke