UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na dalsze działanie strony w obecnej konfiguracji.

Rozumiem
Read and compare professional hosting reviews and choose the best hosting company for your business.

Modraszek przeleciał przez ZOO!

Utworzono: 29 kwiecień 2013
Modraszek

Mój start w Biegu Dookoła Zoo nastąpił zupełnie niespodziewanie. Jak wiadomo w światku biegaczy, bieg ten niezmiennie od wielu cieszy się niesamowitą popularnością. Podobnie było i w tym roku. Tysiąc pakietów startowych przygotowanych przez organizatorów rozeszło się w rejestracji internetowej w kilkanaście minut i zanim się zorientowałem... było już po zawodach i obszedłem się smakiem.

 Zupełnym przypadkiem trafiłem któregoś dnia na bloga Doty Szymborskiej (http://oneginetatopa.blogspot.com/) poświęconego bieganiu i jedzeniu. Patrzę, a tam konkurs na przepis na „sałatkę biegacza". Nagrodą w konkursie – dwa pakiety startowe w Biegu Dookoła Zoo! Niewiele się namyślając naskrobałem czym prędzej przepis na swoją ulubioną sałatkę regeneracyjną z udziałem ciecierzycy, orzechów i cykorii i niecierpliwie czekałem na rozstrzygnięcie. Następnego dnia – zwycięstwo! Ucieszyłem się niezmiernie, raz że impreza zapowiadała się przednio a dwa –osiemdziesiąt zyla opłaty startowej piechotą nie chodzi (strasznie drogie się zrobiły te biegi, nieprawdaż?). No ale w pakiecie elegancka „techniczna" koszulka, więc narzekać nie można.

Patrzę na stronę organizatora Biegu, a tam lista startowa, na której sami wymiatacze: Bartek z Warszawiaków (ostatnio 114. Miejsce na Maratonie Bostońskim), triathlonistka i olimpijka z Londynu Agnieszka Jerzyk, celebryci.. Krótko mówiąc – ścigać się z nimi mogę, ale szans na pudło nie mam najmniejszych. Ale zaraz zaraz, czemu by nie spróbować w konkursie na najlepsze przebranie za zwierzę? Tradycją biegu jest, że jego uczestnicy przebierają się za przedstawicieli fauny i w tym stroju biegną wśród wybiegów dla słoni, żyraf i innych mieszkańców warszawskiego Ogrodu Zoologicznego. W końcu w tym całym biegu chodzi o dobrą zabawę. Zakasałem rękawy i z pomocą wybitnie uzdolnionej plastycznie koleżanki z pracowni Drugie Szycie www.facebook.com/drugieszycie stworzyliśmy strój motyla, a konkretnie modraszka, którego kilka gatunków występuje w Polsce i jest pod ścisłą ochroną.

Praca nad strojem trwała do 3 nad ranem w nocy przed biegiem (jak przyczepić te cholerne skrzydła?), więc na starcie zjawiłem się ledwie przytomny i bez nadziei na dobry wynik sportowy. Ale w końcu chodzi o zabawę.. Spóźniłem się wprawdzie na zbiórkę i rozgrzewkę polonijnej ekipy, ale na szczęście spotkaliśmy się przed linią startu na ulicy Ratuszowej. Szczególnie ucieszyłem się ze spotkania z naszą czarną jaguarzycą Beatą Konwiktorską w osobie Dagmary. Ruszyliśmy w tempie wybitnie konwersacyjnym i pierwsze 3-kilometrowe kółko spokojnie sobie przegadaliśmy z Dagmarą biegnąc w tempie ok. 5:00 na kilometr. O dziwo skrzydła motyla nie przeszkadzały bardzo w biegu, natomiast niewątpliwie pomagał aplauz zgromadzonej licznie publiczności. Po drodze przybijaliśmy piątki z zawodnikami przebranymi za żyrafy, ptaki, zebry i inną zwierzynę. Biegło się na luzie, więc na trzecim i ostatnim kółku postanowiłem lekko przycisnąć aż skończyłem z czasem 48:05, czyli swoją życiówką na 10 kilometrów. Być może nie jest ona powalająca, ale w życiu początkującego biegacza każdy progres cieszy, szczególnie progres po długiej przerwie spowodowanej kontuzją.

Po biegu nastąpiło kompletne zamieszanie, zdjęcia, wywiady.. A potem istny armagedon w postaci biegów dziecięcych. W kilku kategoriach wiekowych startowało po kilkaset dzieciaków naraz i organizatorzy musieli naprawdę się starać, żeby ogarnąć to towarzystwo. Przegryzając sałatki zapewnione przez sponsorów Biegu czekaliśmy na rozstrzygnięcie konkursu na przebranie. W końcu na scenę została wywołana kolejno zebra, kukułka i motyl modraszek. Co ciekawe, organizatorzy zapewnili również sowite nagrody rzeczowe i śmialiśmy się, że czas skończyć z tym amatorskim bieganiem i przejść na zawodowstwo. Ale na to nie pozwala statut AKSu, więc nagrody trafią do bardziej potrzebujących czyli prawdopodobnie do domu dziecka lub fundacji (macie pomysł komu może przydać się odtwarzacz DVD?).

P.S. W zastępstwie za kontuzjowanego Łukasza wystartowała Ola Pucek wykręcając czas 47:53 i zajmując 13. miejsce wśród pań. Obiecała, że nie był to jej ostatni występ w barwach AKSu. Zapowiada się solidne wzmocnienie drużyny!

Share
Free Joomla Template created by College Jacke