UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na dalsze działanie strony w obecnej konfiguracji.

Rozumiem
Read and compare professional hosting reviews and choose the best hosting company for your business.

Relacja z Wyprawy w Karkonosze [cz.3/3]

Utworzono: 21 luty 2013
Redakcja

poloniatt1Ostatnia część relacji z wyprawy Karkonosze. Czy eskapada skończyła się pomyślnie?

 

Piotrek: Jakże zmienna jest pogoda w górach. Ostatni dzień wyprawy wita nas pięknym słońcem i wysoko stojącymi chmurami. Problemem jest tylko gruba warstwa śniegu, który zdążył napadać przez noc. Decydujemy się jednak nie używać rakiet. Brniemy pod górę, zapadając w śnieg po kolana. Idziemy gęsiego, stąpając po śladach kolegi z przodu. Zmieniamy się na prowadzeniu, by nie opaść z sił. Gdy dochodzimy do czerwonego szlaku, jest już łatwiej - drogę ubił przejeżdżający skuter. Ostatni cel naszej wyprawy - Śnieżka. Maszerujemy sprawnie.

Obrazek-15

Obrazek-17

Paweł: Wstaliśmy o świcie, czyli nie za wcześnie. Po pół godzinie byliśmy na szlaku. Ku naszemu zaskoczeniu pogoda piękna - zero wiatru. Jedyne utrudnienie to głęboki śnieg, który padał całą noc. Plan minimum i maksimum na dziś to zdobyć królową Karkonoszy Śnieżkę, 1602 m n.p.m. Już od Strzechy Akademickiej obserwowaliśmy piękne widoki. Im wyżej tym, lepiej było widać "morze" chmur w dolinach, nad nami różnokolorowe niebo z przejaśnieniami. Na Równi - wczoraj tak huraganowej - spokój. Po stronie czeskiej niebo, jakby bramy raju. Dwa dni wędrówki – trzeciego ukoronowane widokiem na kilkadziesiąt kilometrów, piękna panorama Karkonoszy.

Obrazek-17

 

Obrazek-17a

Obrazek-17b

Marcin: Mozolnie, ale przyjemnie: krok za krokiem w głębokim śniegu. Wręcz hipnotycznie. Równia pod Śnieżką diametralnie odmieniona – prawie widać Bałtyk i Afrykę.

Obrazek-17c

Obrazek-18

 

Obrazek-18a

Obrazek-18b

 

 

Piotrek: Zatrzymujemy się na chwilę w schronisku „Dom Śląski pod Śnieżką”, by przed ostatnią wspinaczką rozgrzać się szklanką grzanego piwa lub wina.

Obrazek-19

Paweł: Z uczuciem zadowolenia ruszyliśmy na ostatnie podejście naszej wyprawy. Wszystko było po naszej myśli. Rok wcześniej na Śnieżkę prowadziło lodowisko, bez raków ani rusz. Teraz powoli brnęliśmy w śniegu, znajdując przyjemność w wydeptywaniu schodów na szlaku. Na Śnieżce zameldowaliśmy się jako jedni z pierwszych tego dnia. O ile widoki z Równi były znakomite, to te z pułapu Śnieżki trudno sobie wyobrazić i opisać. Zdobyliśmy królową, bateria w kamerze padła - zdążyliśmy jedynie zrobić zwycięskie ujęcie z herbem Towarzystwa Turystycznego Polonia Warszawa. Prawie wszystko podczas tej wyprawy było jakby wyliczone, a może... wymarzone.

Obrazek-20

Piotrek: Na szczycie królowej Karkonoszy, mimo słonecznej pogody, daje się we znaki mroźny wiatr. Chowamy się na chwilę w restauracji w obserwatorium meteorologicznym, by rozgrzać się kieliszeczkiem czegoś mocniejszego.

Obrazek-21

Marcin: Cytat z Filipa Springera: „Obserwatorium meteorologiczne na Śnieżce jest najbardziej rozpoznawalnym budynkiem w polskich górach. Charakterystyczna bryła obserwatorium od samego początku prowokowała do wymyślania mu nazw – były m.in. „trzy hamburgery” i „ufo”. Umieszczenie na najwyższym szczycie Karkonoszy trzech charakterystycznych spodków zajęło ponad 10 lat. Pracownicy znajdującej się w największym spodku restauracji i sklepu z pamiątkami dyżurują na Śnieżce przez dwa tygodnie. Potem mogą zjechać na kilka dni na dół. Zapewniają jednak, że zawsze chętnie tutaj wracają. Co roku na Śnieżkę wspina się kilkadziesiąt tysięcy turystów”.

W czasie wejścia na Śnieżkę zaczyna mi doskwierać chłód, który dostaje się przez potężną dziurę w rozdartych spodniach. Pantalony formuła kerfur za 30 zł pękły już pierwszego dnia przy pierwszym głębszym rozkroku. Pod spodem polarowa podszewka i kalesony, ale mimo to potężnie zawiewa. Otwór od kolan po pępek. W obserwatorium ładuję w gacie koszulkę termoaktywną. W takiej oto pielusze wędruję ku nizinom.

Obrazek-22

Obrazek-23

Piotrek: Pokrzepieni sznapsem schodzimy znów do „Domu Śląskiego”, i dalej do Karpacza. Po drodze mijamy Biały Jar, gdzie w 1968 roku lawina pochłonęła życie 19 osób. Trzeba pamiętać, że góry dostarczają nie tylko pięknych duchowych wrażeń, ale też wielu czyhających niebezpieczeństw.

Do Karpacza wkraczamy z minami zdobywców. Poirytowani patrzymy na turystów, dla których wizyta w tych okolicach ogranicza się tylko do fotografii z rzeźbą ducha gór Karkonosza przed jedną z knajp.

Obrazek-24

Obrazek-25

Marcin: Daleko mi do pychy, czuję jednak dużą satysfakcję, a przede wszystkim głód – tym bardziej, że Paweł reklamuje świetną jadłodajnię gdzieś w pobliżu.

Piotrek: Jeszcze tylko pizza w restauracji „Kolorowa”, piwo Holba i samochodowa przejażdżka do Jeleniej Góry.

Marcin: Kierowca znów o wojenkach lokalnych busiarzy. Na peronie dworca Jelenia Góra budka telefoniczna z lat 60. Krótka rozmowa z panią od sleepingu.

Paweł: Nocny pociąg do Warszawy. Rano nasze szare, ale ukochane miasto. Kochamy góry i naszą Warszawę.


Towarzystwo Turystyczne Polonia Warszawa

----------------------------------------------

Czytaj: część 1 relacji
Czytaj: część 2 relacji

Share
Free Joomla Template created by College Jacke