UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na dalsze działanie strony w obecnej konfiguracji.

Rozumiem
Read and compare professional hosting reviews and choose the best hosting company for your business.

A my jak zwykle swoje, czyli AKS Polonia Warszawa na 27. Biegu Powstania Warszawskiego

Utworzono: 30 lipiec 2017
Agnieszka i Dagmara

Wieniec złożony przez AKS pod tablicą upamiętniającą poległych PowstańcówDla nas to zawsze bieg wyjątkowy. Oczywiście, przez wzgląd na okazję – to jeden z trzech warszawskich biegów powiązanych z ważnymi dla miasta rocznicami. Ale też to najbardziej „polonijny” z Warszawskiej Triady Biegowej. Wszyscy startujący, niezależnie od prywatnych sympatii klubowych, tego dnia są na Polonii.

Rokrocznie AKS reprezentuje godna ekipa. Wzięliśmy udział we wszystkich trzech biegach: Zdobycia PAST-y (rano), 5 i 10 km (wieczorem).

Pamiętamy też, że w ten dzień nie tylko o bieganie chodzi. Staramy się więc przypomnieć, jak ważną rolę odegrały osoby z Czarnymi Koszulami związane w czasie Powstania Warszawskiego, składając wieniec pod tablicą upamiętniającą walki na stadionie. I dbając, żeby minuta ciszy wybrzmiała (tak, w ogólnym hałasie przedstartowym nagła minuta ciszy wybrzmiewa mocno) dla wszystkich.

A potem jest już start. Dla wielu z nas kolejny w tym biegu. Każdy polonista i każda polonistka zapewne nieco inaczej widzi swój udział, nieco inaczej ocenia oprawę imprezy. Agnieszka biegła „piąteczkę”, i o niej pisze. Dagmara – zaliczyła swój zajęczy debiut i dzieli się swoimi wrażeniami.

 

Agnieszka:

"Bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że po roku przerwy, Bieg Powstania wrócił do formuły 5km. Dzięki temu mogłam spokojnie zapisać się na półmaraton w Niemczech tydzień wcześniej i wiedzieć, że będę na tyle wypoczęta, żeby na 5km pocisnąć, a nawet porobić inne sportowe rzeczy tego samego dnia.

Tak więc postanowiłam trochę się rozruszać z rana - pokonując kilkanaście przeszkód na 2km trasie micro runmageddonu w Tomaszowie Mazowieckim i potem już tylko odpoczywać przed wieczornym biegiem.

Tegoroczna pięciokilometrowa trasa nie szła po tej samej pętli co dycha. Z ulicy Markiewicza skręciliśmy bezpośrednio na Wybrzeże Kościuszkowskie, a na koniec czekał nas podbieg ulicą Sanguszki.

Na początku poczułam niestety nieco zmęczenia w nogach po porannych zmaganiach z muldami piachu i błota, ale mijając pierwszy kilometr zdążyłam się już rozbiec i ciągnęłam równo do trzeciego kilometra. Szczególnie przyjemny był zbieg Karową. Czwarty kilometr na płasko wybrzeżem zaczął mi odbierać trochę sił, ale najgorszy był oczywiście ostatni podbieg. Celowałam w 28min, ale na tyle zmęczyłam się biegnąc pod górę, że nie dałam już rady rozpędzić się do porządnego sprintu na końcówce i ostatecznie wpadłam na metę z czasem 28:14. 91-sza kobieta w mojej kategorii wiekowej (na 519), 940-ta w kategorii open (na 2724 uczestników). Mogło być lepiej, ale nie narzekam :)"

 

5 km, reprezentacja AKS Polonia Warszawa:

  • Agnieszka Kruszyńska   28:14
  • Monika Listkiewicz        25:18
  • Marcin Maciejowski       26:25
  • Dominika Szpakowska   23:25
  • Michał Szustak               26:04

 

 

Dagmara:

"Należę do osób mających mieszane uczucia odnośnie „biegów patriotycznych”. Nie chodzi o to, że nie chcę uczcić, czy uważam sam bieg za zły sposób. Wręcz przeciwnie – masowe, aktywne pokazanie swojemu miastu, że jego historia to ciągle NASZA historia, jest piękne. Niepokoi mnie coraz bardziej pop-kulturowa oprawa, coraz więcej elementów pozwalających odnieść wrażenie, że powstanie i walka to sprawa piękna, może nawet „fajna”. Każda wojna jest zła i tylko zła. Każdy, kto musi w niej brać udział, przegrywa w taki czy inny sposób.

Mam negatywne zdanie o rekonstrukcjach, dźwięki bomb i nalotów puszczane w eter uważam za niesmaczne (tu ciągle mieszkają ludzie, którzy pamiętają prawdziwe bombardowania, i dla nich to nie jest „świetne”). „Powstańcze opaski” na ramionach nas, którzy mamy szczęście żyć w pokoju, też budzą moje mieszane uczucia – zwłaszcza, jak potem widzę narodowe barwy walające się po ulicach (bo komuś przeszkadzała w biegu, bo ktoś skończył bieg i już nie potrzebuje).

A jednak pobiegłam…

Bo nadal mam nadzieję, że zaduma, pamięć, refleksja o trudnych wyborach i tragicznych koniecznościach wybija się ponad wesoło nucone „powstańcze piosenki”. I mam nadzieję, że przebieranie się dzieciaków za powstańców to chwilowa moda, a w większości z nich dzięki tej modzie zakiełkuje zainteresowanie historią, tymi, którzy walczyli i tym, za co walczyli. 

AKS Polonia Warszawa przed biegiem Powstania Warszawskiego 2017.

Przydługi wstęp, a do tego ideologiczny... A chciałam tu napisać, jak wspaniałym doświadczeniem było dla mnie "zającowanie".

Skorzystałam z okazji prowadzenia grupy na 60 min. Cóż prostszego, myślałam, biegam sporo szybciej, ot, potruchtam. Fundamentalny brak skromności. Przez cały lipiec ćwiczyłam bieg równy, w tempie ok 6”/km. Okazało się to nie takie łatwe.

Ale pobiegłam. Otoczona ludźmi, z których wielu debiutowało. Którzy nie mieli w sobie zblazowania starych biegowych wyjadaczy. Widziałam radość z każdego kilometra. Radość z biegania w grupie. Udało mi się – im bliżej mety, tym częściej – wyłapywać osoby stające, tracące wiarę. Kawałek podholować, pomóc poradzić sobie z kolką, przypomnieć, że już naprawdę niedużo. Z niektórymi dłużej rozmawiałam, bo zajęcie się rozmową pozwala na chwilę zapomnieć, że nogi bolą i nieść już nie chcą. To, że osoby ruszały, a potem podchodziły do mnie po biegu dziękując, było najwspanialszymi chwilami wieczoru.

To doświadczenie przypomniało mi, że w bieganiu i w startach nie chodzi tylko o kolejne życiówki. Pierwszy raz od dawna podczas biegu nie skupiałam się na sobie, tylko na innych. Pierwszy raz od dawna (a może pierwszy raz w ogóle?) widziałam, jaka jest podczas takiej imprezy Warszawa. Ile ludzi wychodzi pomachać, kibicować. Jak cicho jest przy wyłączonym ruchu. Jak piękne widoki czekają na biegaczy.

Jakie piękne to miasto, o które Ci, których mieliśmy wczoraj wspominać, walczyli – to też dzięki nim jej mamy."

 

10 km, reprezentacja AKS Polonia Warszawa

  • Aleksander Badowski          38:12
  • Dorota Belowska            01:08:31
  • Krzysztof Bogusz                58:06
  • Eryk Dymiński                     50:05
  • Piotr Dziewicki                     52:58
  • Jakub Fiutkowski                  55:27
  • Jan Jaśkiewicz                       50:47
  • Piotr Kozłowski               01:00:45
  • Hubert Krzemiński                52:39
  • Dagmara Mańka                    59:38
  • Jan Młynarczyk                     44:27
  • Tomasz Panufnik                   45:46
  • Tomasz Szatkowski          01:08:14
  • Małgorzata Walendziewska   53:33
  • Adam Walendziewski            41:02
  • Natalia Wiechowska              56:12
  • Marcin Wierzbicki                 59:09
  • Karol Wiszniewski                 57:46
  • Magdalena Zawadzka            58:40
  • Łukasz Świątkowski          01:06:04

 

Bieg Zdobycia PAST-y:

  • Eryk Dymiński                00:52:68
  • Magdalena Zawadzka     01:24:12

 

Medal 27. Biegu Powstania Warszawskiego.

Share
Free Joomla Template created by College Jacke