UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na dalsze działanie strony w obecnej konfiguracji.

Rozumiem
Read and compare professional hosting reviews and choose the best hosting company for your business.

5150 Warsaw Triathlon po raz pierwszy

Utworzono: 22 czerwiec 2016
AMI

335150 Warsaw Triathlon gościł na swoim pierwszych zawodach znakomitych finisherów AKS: Marcin pokonał dystans olimpijski w świetnym czasie 2:23:20, Tomasz zameldował się na mecie z bardzo dobrym wynikiem 2:33:00, a Monika z uśmiechem przekroczyła linię mety po 2 h i 57 minutach. Duże brawa i gratulacje! Poczytajcie, co powiedzieli po zawodach :) Polecamy też zdjęcia :)

 

"Bombowy wyścig pozwolił nam zrelaksować się przed startem na plaży w Zegrzu. Zespół AKS miał czas na wspólny plażing przed startem, dzięki czemu w miłej atmosferze czekaliśmy na ustalenie godziny startu, przesuniętej z racji podejrzanego ładunku wybuchowego w T1.

Pływanie w zalewie nigdy nie należy do najprzyjemniejszych, ale pogoda tego dnia była idealna, dzięki czemu nie zwracało się tak bardzo uwagi na przejrzystość wody.

Trasa rowerowa za szybka, za dobra, za idealna. Wiatr w plecy, znajome drogi, napisy na drodze wysmarowane przez trenera o 2 w nocy (podobno na trzeźwo). Idealna zabawa na rowerze ze średnią prędkością 37 km/h.

Bieganie w samym sercu miasta dawało takiego kopa, że nawet dwukrotny podbieg ulicą Karową nie robił wrażenia.

Impreza na wielki plus. Izotoniki spożywane w zaprzyjaźnionej knajpie Skech smakowały idealnie. Polecam w 100% start w przyszłym roku, jak organizatorom wystarczy energii."

Torped

 

"Triathlon 5150 Warsaw był moją pierwszą olimpijką. Zaczęłam się stresować już tydzień wcześniej.  Czy dam radę, czy zmieszczę się w limicie czasu i czy kontuzja mi pozwoli finiszować na mecie.Ze względu na logistykę i dwie strefy zmian musiałam poświęcić całą sobotę na rozwiezienie sprzętu i obowiązkową odprawę.

W dzień startu pobudka już o 5:45, szybkie śniadanie i z Placu Teatralnego transport do strefy T1 nad Zegrze. Na miejscu spotkałam Marcina i Tomka. Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie, szybkie dopompowanie kół i poszliśmy na plażę. Tam rozgrzewka i przygotowanie do startu.

Ja startowałam (czerwony czepek) 10 minut przed chłopakami (białe czepki). Start przewidziany był na 9:10, ale minutę przed poszedł komunikat, że ze względu na bezpieczeństwo muszą o kilka - kilkanaście minut przesunąć. Poszliśmy z powrotem do jeziora. Po kilkunasty minutach poszedł kolejny komunikat. Tym razem przesunięto start na 10:00. Wróciliśmy na plażę. Te zmiany w pewien sposób nawet rozładowały moje napięcie. Niektórzy zaczęli się denerwować, a ja przeciwnie.

Wystartowaliśmy o 10:06. Kolejna fala miała zgodnie z planem ruszyć 10 minut po nas, ale ruszyli już po 2, więc po 300-400 metrach pojawiły się obok białe czepki. Te 1500 m okazało się jednak bardzo długie. Nie mogłam się doczekać, aż w końcu wyjdę z tej wody. Trochę sobie jeszcze dołożyłam, bo zamiast kierować się w lewo, coś mnie spychało w prawo. Szkoda, bo straciłam kilka minut i zamiast 30 minut wyszło 36. Postanowiłam więc nadrobić na rowerze.

Zdjęcie pianki poszło szybko, buty, kask i w drogę. Bardziej doświadczony kolega zasugerował, żebym jadła żel co 20 minut, pierwszy od razu, jak wsiądę na rower. Tak też zrobiłam, tylko nie trafiłam w buzie i większość poszła na policzek. Nie miałam jak wytrzeć, więc wszystko się kleiło do tego policzka, wszystko na co po drodze natrafiłam :) Obiecałam sobie, że nie dam się wyprzedzić żadnej kobiecie, więc cisnęłam ile miałam sił. Nie dopuszczałam do spadku prędkości poniżej 30 km/h.

Na Placu Teatralnym szybka zmiana butów i już biegnę. Wtedy odezwała się kontuzja. Chciałam szybciej, mocniej, ludzie krzyczeli na trasie >ooo kobieta, jest pani super, jest pani dzielna<, a ja nie miałam siły biec. Pomyślałam sobie >biegnij swoim tempem<. Wszyscy mnie mijali, nasz super hero Marcin minął mnie nawet dwa razy. A ja w tempie żółwim myślałam tylko >jak musisz to zwolnij jeszcze, ale się nie zatrzymuj<. Mój zegarek zwariował, nie wiedziałam jakie tempo, jakie tętno, właściwie to się nie liczyło, liczyły się tylko kilometry przede mną. A ich było coraz mniej. Ostatni kilometr. Można jeszcze wycisnąć resztki sił, pocisnąć do mety. Tak też zrobiłam.

Na mecie czekała Wikusia": >mami miałaś być 13:10, a jest 13:04!!<"

Czas poniżej 3 h - takie było moje marzenie."

Monika

 

"Pływanie (1,5 km) po Zalewie Zegrzyńskim poniżej oczekiwań, spowodowane głównie przez:
- nie udało mi się złapać żadnych fajnych nóg (standardowo dała znać o sobie moja wybredność; ten za wolno, ten za szybko…),
- przymusowa krótka przerwa na zapięcie pianki (nie wiem jak komuś udało się mi ja rozpiąć…),
- konieczność slalomu pomiędzy doganianymi od połowy dystansu zawodnikami z wcześniejszej fali (w związku z opóźnionym startem odstępy między falami znacznie skrócone).

Wynik: 26:43 (około 1:30 za wolno).

Rower (40 km) dla odmiany znacznie powyżej oczekiwań:
- trasa płaska jak stół,
- bezwietrznie,
- stosunkowy brak peletonów,
- wściekli kierowcy w korkach na Modlińskiej i Wisłostradzie,
- średnia powyżej 36 km/h, co na mnie jest wynikiem kosmicznym, niewyobrażalnym, a na dodatek do 35 km było ponad 37 km/h, tylko odpuściłem już w centrum Warszawy,
- super droga znad Zalewu na Plac Teatralny.

Wynik: 1 h 08 min 45 sek (10 min powyżej oczekiwań :) )

Bieg (10 km) zgodnie z oczekiwaniami:
- celowałem w ok. 4:15/km i mniej więcej tyle wyszło (4:13/km jak trasa miała 10 km, 4:20/km pokazał Garmin),
- trasa boska, Plac Teatralny, Plac Piłsudskiego, Krakowskie Przedmieście, Karowa x2,
- mnóstwo kibiców.

Wynik: zakładając, że trasa miała 10 km, nowa życiówka na 10 km odnotowana: 42:13.

Podsumowanie (+/-):

+ czas 2:23:20,
+ miejsce open 126 na 771 (36 msc w M30-35),
+ super organizacja,
+ super pogoda,
+ super trasa,
+ super atmosfera,
+ mocna stawka zawodników z całą czołówką krajową,

- ze względu na alarm bombowy w T1 start opóźniony o 1 h (policja, saperzy etc),
- cała sobota „w plecy” ze względu na 2 strefy zmian w różnych miejscach (Zalew T1 i Pl.Teatralny T2); generalnie wyższa logistyka, aby to ogarnąć (2 worki do stref zmian, worek do depozytu, osobne rzeczy przy samym rowerze, inne na start, strefy zrzutu itd.),
- mało zawodników AKS reprezentujących barwy w Warszawie (skandal!). Mam nadzieję, że w przyszłym roku, w Naszymi mieście frekwencja będzie 100%,

+ wielkie brawa dla Moniki i Torpeda za udział, wyniki i wylany pot!

Do zobaczenia w Nieporęcie 10.07.2016."

Marcin

 

Wyniki AKS Polonia Warszawa:

Lp Msc Nazwisko i Imię Kat Msc Kat Pływanie Msc Pływ T1 Rower Msc Rower T2 Bieg Msc Bieg Wynik
1 126 Szatkowski Marcin M30 36 00:26:43 122 00:03:54 01:08:49 156 00:01:42 00:42:13 132 02:23:20
2 272 Panufnik Tomasz M35 71 00:32:38 469 00:03:52 01:08:08 274 00:02:11 00:46:12 283 02:33:00
3 606 Listkiewicz Monika W35 10 00:36:42 642 00:04:05 01:19:01 604 00:02:19 00:55:21 612 02:57:28

 

Źródło: własne, fot. Torped, maratonmania.pl, datasport.pl, kiwiportal.pl, Airbike, Sportfotografia.pl, NaszeMiasto.pl

Share
Free Joomla Template created by College Jacke