UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na dalsze działanie strony w obecnej konfiguracji.

Rozumiem
Read and compare professional hosting reviews and choose the best hosting company for your business.

Elemental Tri Olsztyn 15.05.2016 (+FOTO)

Utworzono: 25 maj 2016
AMI

P1340496Brawo chłopaki!!! Świetne wyniki, medale i roześmiane buźki na mecie - to bilans pierwszego triathlonowego startu '2016 AKS! Tegoroczny Elemental Tri Olsztyn przeszedł do historii, a w dalszej części newsa kilka słów od samych zawodników i - jak zwykle - obszerna fotorelacja z zawodów. Zapraszamy :)

 

 

Lew:

"Pierwsze (olsztyńskie) koty za płoty

Pierwszy start sezonu i zarazem pierwszy mój start na dystansie olimpijskim.

Po tłustym minionym sezonie, oczekiwania, mimo okresu moich przygotowań, miałem jasno nakreślone – złapać pudło. Nastrój co prawda miałem mało bojowy, ale możliwości wydawały się być duże.

Pogoda nie należała do tych z kategorii „ideał", ale mimo zimnego i silnego wiatru słońce starało się nieco rozpogodzić niebo i nastój. Woda w jeziorze według moich odczuć była lodowata, więc moja rozgrzewka trwała raptem chwilę, co odbiło się w trakcie pierwszego, pływackiego półtorakilometrowego odcinka zawodów. Mięśnie były sztywne i nie pozwalały na swobodne płynięcie. Krótkie, niskie i częste fale utrudniały techniczne pływanie. Do tego przez zmarznięte dłonie totalnie nie czułem wody. Jak się okazało, na tle pozostałych rywali nie było źle, bo po pływaniu byłem siódmy open i drugi w swojej kategorii. Do walki po pierwszej pętli pływania, jak i na jego zakończenie, gorąco dopingowała mnie Karola, Ojciec i jego ziom z synem.

Jak na mnie szybko dobiegłem do strefy zmian, chociaż zupełnie nie czułem zmarzniętych stóp. Na rowerze, mimo że pierwsza część pętli była pod górę, okraszona silnym wiatrem w pysk, czułem się nieźle. Co się namęczyłem na tej części dystansu, odbiłem sobie na drugiej i tak przez cztery pętle, w trakcie których spotkałem Darka, zdradzając mu tajemnicę, że dalej już będzie lżej. Co okrążenie szaleli jak opętani moi osobiści kibice.

Według moich obliczeń, po bicyklu byłem pierwszy w kategorii, według jednak rzeczywistości drugi.

Rowerowy wiatr mocno mnie umęczył i bardzo obawiałem się biegu. Ze strefy biegłem w niezłej dyspozycji, ale spodziewałem się, że ten błogi stan może nie trwać długo, zwłaszcza że zaczynająca się długim podbiegiem trasa biegowa przyprawiona była stromym zbiegiem i kilkoma hopkami. Do tego sił dodawali liczni kibice – ci obcy, jak i ci właśni. Tragedii więc nie było, ale chłopaki z mojej kategorii wiekowej pokazali mi, gdzie jest moje miejsce w szyku, mijając mnie pędem godnym Pesa Dart.

Ja z siebie więcej wycisnąć nie byłem w stanie i metę osiągnąłem z piątym wynikiem mojej emeryckiej kategorii.

Ze startu jestem zadowolony, choć widzę, że jeśli na krajowym podwórku tak mocna jest stawka, to co się będzie działo na Mistrzostwach Świata w Australii. Nie pozostaje nic innego, jak jeszcze mocniej i solidniej trenować.

No nic, pierwsze koty za płoty i oby czym bliżej Antypodów, tym było lepiej i lepiej.

Dzięki za rodzinno-ziomowskie wsparcie i gratulacje dla wszystkich, którzy mnie opędzili, jak i tych, którym udało się wyścig ukończyć. Do zobaczenia w Sierakowie."

 

Darek:

"Już w ubiegłym roku rozpoczynałem sezon od Olsztyna. Wtedy biały szkwał pozrywał namioty na Expo, został skrócony etap pływacki po akcji wyławiania ludzi startujących na sprincie, a ja sam byłem bliski kapitulacji w wodzie. Zalewające fale i przenikliwe zimno, które spotęgowały panikę i zupełnie mnie sparaliżowały. Moje kiepskie pływanie zamieniło się w zupełny dryft. Dlatego też do samego końca zwlekałem z decyzją o starcie w tym roku.

W czasie zawodów pogoda kilkakrotnie od wichury z deszczem po słoneczny dzień. W tym roku było podobnie, chociaż trochę łagodniej i mimo wszystko woda była cieplejsza: 13 a nie 11°C (oficjalnie było 17°C ;) ). Pierwszą pętlę w wodzie pokonałem jak na mnie całkiem przyzwoicie, niestety na drugiej już zamarudziłem.

Zaraz po tym jak wyjechałem z T1 wyprzedził mnie Lew, który zaczynał swoje drugie okrążenie, wołając: "Zaraz będzie lżej!". Wiedziałem, że będzie, bo już to przerabiałem. Zacząłem spokojnie, żeby nie spalić się na pierwszym podjeździe pod wiatr i tylko czekałem na powrót. Rok wcześniej po nawrocie jechałem ok. 40 km/h i cieszyłem się, że właśnie jest lżej, gdy nagle ktoś obok mnie śmignął, a ja sobie uświadomiłem, że przecież tak można ;) . Dlatego w tym roku już wiedziałem jak jechać. W dół i z wiatrem prędkość w porywach przekraczała 60 km/h, a ja cały czas miałem Lwa w zasięgu wzroku.

Bieg wyszedł mi na aktualnym poziomie możliwości. Po nieudanych kwietniowych startach wiedziałem, że nie będzie rewelacji i obawiałem się, że może być gorzej.

W rezultacie wyszło całkiem dobre przetarcie."

 

Wyniki AKS Polonia Warszawa podczas Elemental Tri Olsztyn – Dystans Olimpijski:

Msc Nazwisko i Imię Kat Msc Kat Pływanie Msc Pływ T1 Rower Msc Rower T2 Bieg Msc Bieg Wynik
24 Lew-Mirski Janusz M40 5 00:22:58 7 00:02:39 01:04:12 34 00:02:18 00:42:50 70 02:14:58
121 Tyszka Dariusz M40 23 00:37:24 255 00:03:37 01:05:31 48 00:03:47 00:42:55 72 02:33:14

 

Źródło: własne, Enduhub.com; fot. AMI

Share
Free Joomla Template created by College Jacke