UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na dalsze działanie strony w obecnej konfiguracji.

Rozumiem
Read and compare professional hosting reviews and choose the best hosting company for your business.

Mamy pudło!! - Brodnica '2015 (+FOTO, +FILM)

Utworzono: 15 lipiec 2015
AMI

P6211805aW dniach 20-21 czerwca br. odbyły się zawody Volvo Triathlon Series Brodnica '2015. Startowało tam 5 zawodników AKS Polonia Warszawa: LewBIG, Olga, Jola i Janek. Wszyscy osiągnęli wyśmienite wyniki, a na szczególne wyróżnienia zasługują: Olga - nasza debiutantka!, Janek - który złamał 5 h na dystansie 1/2 IM! i Lew - brązowy medalista kategorii M3 w 1/4 IM!!

Lew:

"Do Brodnicy na Volvo Triathlon wybrałem się wymęczony treningami na amen. Do tego start na dystansie, na który się zapisałem – ćwiartka ajrona – wyjątkowo w Brodnicy odbywa się w sobotę, a więc około 12 godzin od zameldowania się w hotelu, nie lubię tak :)

Rano ledwo zwlokłem się z łózka, pomędziłem coś pod nosem, wciągnąłem pseudośniadanie i wyruszyłem na miejsce startu. Karola jak zwykle przychylała mi nieba i robiła co mogła, aby mi ułatwić ten poranek oraz czas przedstartowy. Na łączach telefonicznych był Tata, który gnał z Warszawy.

Rozgrzewka potwierdziła, że jest bryndza.

I w końcu start. Ruszyłem mocno, acz z gracją i od razu zorientowałem się, że jestem drugi. Postanowiłem zatem utrzymać się w nogach lidera, ale okazał się za mocny. Byłem zdany na siebie, a spokój zakłócał płynący nieopodal przeciwnik. Pływanie zakończyłem wymęczony jako pierwszy w rywalizacji indywidualnej. Kozak, który uciekł na początku, był członkiem sztafety i wykręcił naprawdę dobry wynik.

W T1 przykra niespodzianka. Podczas zakładania kasku ten lekko się naruszył. Straciłem kilkadziesiąt cennych sekund na jego serwis, ale nie udało mi się go naprawić. Ruszyłem zatem na pagórkowatą, niełatwą trasę w kasku stawiającym mały opór powietrza :)

Jazda minęła w miarę zgrabnie. Wyprzedziło mnie może ze dwóch kolarzy i była to ścisła krajowa czołówka. Dojazd do T2 to kolejne rowerowe przygody. Nieświadomie chciałem w locie zeskoczyć z roweru – nigdy mi się to nie udało i już przełożyłem przez ramę nogę, niszcząc przy tym zasobnik na żele, ale całe szczęście błędne zrozumienie poleceń obsługi (myślałem, że zejście z roweru jest nieco dalej) zapobiegło katastrofie :) Wróciłem do normalnej rowerowej pozycji, aby po chwili tradycyjnie zatrzymać rower i zwlec się z niego jak większość początkujących triathlonistów, którzy nigdy nie siedzieli na rowerze.

Strefę zmian opędzlowałem w miarę szybko i ruszyłem na trasę biegową. Wtedy, już nieco poważniej, pomyślałem, aby powalczyć o pudło w swojej kategorii wiekowej. Musiałem zatem pilnować tych, których mam za plecami, a większość z nich to zdecydowanie lepsi biegacze. Nie kalkulowałem, biegłem na maksa. Szybko mnie wyprzedziło jednak dwóch czy trzech gentelmanów. Niestety na numerach nie było oznaczeń kategorii wiekowych, więc mogłem ich zakres oceniać jedynie po zmarszczkach na twarzach przeciwników. Wyszło mi, że jestem na 3-4 pozycji w M3.

W końcu osiągnąłem metę. Tam moja niezawodna serwisantaka i flesze aparatów. Za barierką Tata z kumplem, wszyscy zadowoleni, bo było z czego – życiówka na mocnym zmęczeniu i jak się po kilkunastu minutach okazało – 3 miejsce w kategorii M3.

Ojciec nie byłby sobą, gdyby nie przywiózł kilograma tatara, kanapek i litra soku z arbuza. Nie dałem rady skonsumować wszystkiego, zostawiłem sobie na później :)

W końcu upragniona dekoracja – pierwsza od wielu lat, kolacja, a w niedzielę w grafiku 4 godziny roweru (przeplatane z dopingowaniem naszych) i można było rozpocząć weekend.

Przed nami Szwajcaria. Zdecydowanie dłuższy dystans i większe górki. Damy radę... ."

BIG:

"W zeszłym roku choroba nie pozwoliła na start w Brodnicy. W tym sezonie nie było wymówek i mogłem na własnej skórze doświadczyć "górzystości" trasy kolarskiej, jak i biegowej. Brodnica świetnie weryfikuje jakość wykonanego treningu i absolutnie potwierdza zasadę, że "ile włożysz – tyle wyjmiesz" :) Cudów w triathlonie nie ma. Mój wynik na 1/4 bardzo daleki od życiówki, więc pozostało cieszyć się z fantastycznych czasów kolegów. GRATULACJE!"

Olga:

"To był mój pierwszy triathlon w życiu... ale już wiem, że nie ostatni!! :)

Najbardziej obawiałam się pływania, ale przepłynęłam (potwór z Loch Ness oswojony :) ). Rower i bieganie  poszło w miarę gładko. Najważniejsze dla mnie było to, że ukończyłam i że nie byłam ostatnia :)

Teraz zacznie się walka o czasy :) Mam nadzieję, że wkrótce będę godnie reprezentowała AKS Polonia :)

Bakcyl złapany !!"

Jola:

"Do Brodnicy jechałam z nadzieją na kolejne życiówki. I rzeczywiście, pomimo ogromnych problemów z nawigacją na trasie pływackiej (oczywiście kolejny raz zboczyłam z trasy), odrobiłam sporo z mojej straty na części kolarskiej. Mimo ciężkiej trasy rower wyszedł mi świetnie, wyprzedziłam 20 konkurentów. Bieganie również dobrze i kolejnych dziesięciu wyprzedzonych. Efekt? Życiówka na 1/8 poprawiona. Wniosek na przyszłość? Poprawa stylu pływania w wodach otwartych (muszę po prostu patrzeć do przodu, a nie tylko na boki, jak w basenie). Teraz z niecierpliwością czekam na starty w Gdyni i przede wszystkim w Mrągowie, gdzie po raz pierwszy zmierzę się z dystansem 1/4."

Janek:

"Brodnica – pierwszy tria w tym sezonie.

Oczekiwania – 5h połamane, w razie klęski – wymówka, że te zawody potraktowałem treningowo.

Dzień pierwszy – zawody na 1/4. Pogoda pikna, dużo osób na starcie.

Lew jak na pływaka przystało drugi po wodzie, na rowerku cały czas w czubie, po bieganiu w pierwszej 10, stojąc na mecie staram się zliczyć zawodników z kat. m3, okazuje się, że dwóch z nich po prostu staro wyglądało i Janusz jest na pudle.

Bigu przybywa przed pojawieniem się 6, choć do rekordu daleko.

Dzień drugi.

Noc ze snem rwanym, czyli emocje się już włączają.

Od pobudki do startu jakoś strasznie szybko czas leci, wiec hop i startujemy. Pierwsze 20 metrów pływania sprintem, żeby nie męczyć się w tłumie, potem już tylko kontrolowanie bojek, letki finisz, żeby wyjść w pierwszej trojce.

Hop na rower i zaczyna się męczarnia: ciency pływacy co chwile mnie mijają, jakbym stał w miejscu, co okrążenie wyprzedza mnie kilku/kilkudziesięciu zawodników, ja nikogo, dół narasta, zmęczenie również.

Do zmiany dobijam totalnie zrezygnowany, po pływaniu i rowerze z 3-4 minuty szybciej niż w zeszłym roku, gdzie było 5:27, także perspektywy na łamanie 5h cienkie.

W bieganiu nie słabnę jak zawsze po 3 kilometrze. Gdy mija rowerowy szok, po pierwszym kółku, nie jestem zmęczony, a utrzymanie tempa gwarantuje łamanie 5h. Drugie kółko biegnę szybciej, mijamy tych co mnie mijali, a to zawsze buduje.

Na mecie z czasem 4:54:09, z czasem biegu porównywalnym do życiówki z półmaratonu.

Jest fajnie :)"

 

Wyniki zawodników AKS POLONIA WARSZAWA - Volvo Triathlon Series BRODNICA 20-21.VI.2015:

1/4 IM:

Lp   Msc open Imię i nazwisko Kat Msc kat Pływ Msc P T1 Rower Msc R T2 Bieg Msc B Wynik
1   9 Lew-Mirski Janusz M3 3 00:13:53 2 00:01:46 01:13:54 10 00:01:01 00:45:03 47 02:15:38
2   258 Tusiński Łukasz M2 128 00:21:10 214 00:02:26 01:32:30 256 00:02:42 00:56:36 266 02:55:24
3   331 Krajewska Olga K2 17 00:28:36 349 00:02:02 01:47:16 339 00:01:39 00:57:08 277 03:16:41

 

1/8 IM:

Msc open Imię i nazwisko Kat Msc kat Pływ Msc P T1 Rower Msc R T2 Bieg Msc B Wynik
113 Miłko Jolanta K2 10 00:17:18 134 00:01:51 00:53:41 115 00:01:19 00:28:12 95 01:42:21

 

1/2 IM:

Msc open Imię i nazwisko Kat Msc kat Pływ Msc P T1 Rower Msc R T2 Bieg Msc B Wynik
26 Woźniak Jan M2 14 00:29:07 3 00:01:31 02:50:07 58 00:01:33 01:31:51 20 04:54:09

 

Źródło: własne, fot. AMI, Bzyk, Jola, Kh

Share
Free Joomla Template created by College Jacke